Po torbie marokańskiej czas na dżinsową.
Muszę przyznać, że moje zamiłowanie do dżinsu rośnie z dnia na dzień.
Poszewki, które pokazywałam jakiś czas temu o
TU , cały czas zdobią mój salon.
Dżins ma w sobie to COŚ :)
Bardzo lubię jego wszelakie odcienie i przetarcia.
Dżinsowa torba powstała z myślą o wyprawach na plac zabaw.
Gdy trzeba było ze sobą zabrać cały ekwipunek w postaci wywrotki, wiaderka, łopatki itp. zawsze kończyło się na pakowaniu wszystkiego w plastikowa torbę.
Pomyślałam, że uszyję dużą tekstylną torbę na te wszystkie zabawki.
Przypomniałam sobie o dżinsowej spódnicy, którą kupiłam kiedyś w SH za 1 zł, z myślą o przerobieniu jej na "coś" :)))
Czasami kupuję duże dżinsowe ubrania, z których można uszyć coś fajnego.
Do tego wyszperałam stary, skórzany pasek z frędzlami (ostatecznie, uszy powstały z innego paska, równie starego, ale frędzle z tego widocznego na zdjęciu i tak wykorzystałam), do tego kieszeń z koszuli, jakiś ścinek dżinsowy plus karabińczyk, kilka nitów i torba gotowa :)
Jak Wam się podoba taki rodzaj recyklingu ???
Na koniec pokażę Wam mojego małego krawca :)))))
Kilka dni temu stanowczo oznajmił, że chce maszynę do szycia, bo ma zamiar uszyć sukienkę dla kuzynki :)))
Uśmiałam się do łez widząc jak mnie naśladuje :))
Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję, że do mnie zaglądacie :)
K.